Szatan z siódmej klasy - streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Ksiądz zauważył wówczas, że tobołek, z którym mężczyzna nie rozstawał się ani na chwilę, zniknął. Pan Gąsowski, zatrwożony myślą, że gość został okradziony, spytał go o to. Oficer odparł, że zawiniątko ma przy sobie. Przez kilka dni chory rozmawiał ze swoim towarzyszem i wręczył mu jakieś zalakowane pismo, które ten starannie zaszył w kabacie i wyruszył do ojczyzny. Kamil de Berier, po odejściu rodaka, zapadł w milczenie i z każdym dniem coraz bardziej tracił siły. Pewnego dnia wezwał do siebie pana Gąsowskiego i poprosił o przysługę. Napisał list do swego brata, Armanda, i miał nadzieję, że za jakiś czas zjawi się on w Polsce. Gdyby to nastąpiło, poprosił, aby Gąsowski umieścił go w domku ogrodnika. Zdziwiony szlachcic złożył przysięgę, że postąpi zgodnie z wolą oficera. Spytał, co się stanie, jeśli brat nie zjawi się we dworze. Francuz odparł, że wówczas wszystko będzie należało do szlachcica i kazał mu spojrzeć na drzwi. Po tych słowach omdlał, a w nocy ksiądz Koszyczek został wezwany do umierającego przybysza.

VII. „Malarz – co ukradł, mówi, że znalazł”

Nazajutrz profesor i Adam zjedli późne śniadanie. Chłopiec z trudem mógł usiedzieć w jednym miejscu, z niecierpliwością czekając, aż staruszek wyrwie się z zadumy. Po posiłku Cisowski podzielił się swoim odkryciem z rodziną Gąsowskich. Wspólnie udali się do starego domku ogrodnika i ze zdumieniem stwierdzili, że nie ma drzwi. Wanda przypomniała sobie, że odkąd pamięta w domku nie było drzwi. Strapieni, wrócili do domu. Adaś powędrował do swojego pokoju, zastanawiając się, gdzie mogły podziać się drzwi do domku. Pocieszała go jedynie myśl, że złodziej, w odróżnieniu od niego, nie widział, których drzwi powinien szukać. Mało prawdopodobne było również to, że ktoś inny poznał tajemnicę. Podejrzewał, że list oficera został odczytany dopiero niedawno, a mężczyzna, próbujący okraść dwór, dowiedział się o nim i rozpoczął poszukiwania drzwi wedle wskazówek. Najwyraźniej tajemnica dotyczyła zawiniątka, które umierający Francuz miał przy sobie.

Z zamyślenia wyrwał go głos Wandy. Dziewczyna wyjaśniła, że do domu zawitał jakiś wędrowny malarz, który poprosił o gościnę przez kilka dni. Adam z uwagą przyjrzał się mężczyźnie, rozmawiającemu z panem domu. Matematyk zgodził się udzielić mu gościny. Wieczorem domownicy spotkali się na kolacji, a malarz bystrymi oczami przyglądał się zebranym przy stole domownikom, nie odzywając się ani słowem. W pewnej chwili pan Iwo Gąsowski zaczął opowiadać o dziwnych kradzieżach we dworze. Nagle Adaś wrzasnął, że się pali i z przerażeniem zerknął w stronę okna. Wszyscy poderwali się od stołu i wybiegli z jadalni. Za drzwiami Cisowski chwycił pana domu za rękę i poprosił, aby nikomu obcemu nie mówił o drzwiach w domku ogrodnika. Kiedy wrócili do pokoju, zastali malarza stojącego w oknie. Ponownie zasiedli do stołu i gość zaczął wypytywać o drzwi, lecz matematyk odparł, iż odeszła mu ochota do gadania. Malarz spojrzał przenikliwie na Adama, stwierdzając, że ma dziwne oczy, ponieważ dostrzegł ogień w oknie, które mieściło się za jego plecami. Chłopiec poczerwieniał, wyjaśniając, że widział jakieś odbicie w szkle obrazu.

Po kolacji, która minęła w milczeniu, profesor wszedł do pokoiku Adasia, by dowiedzieć się, w jakim celu wymyślił pożar. Cisowski wytłumaczył, że jest przekonany, iż to malarz rozbił mu głowę. Postanowili przekonać się, czy przybysz jest rzeczywiście malarzem i Adam zaproponował, aby pan Gąsowski poprosił gościa o to, aby domalował oko przodkowi na obrazie. Uradzili też, że malarza należało obserwować. Po rozmowie pan Gąsowski wrócił do swego pokoju i położył się na łóżku. Wkrótce zasnął, lecz nagle coś go obudziło. Z pomieszczenia, które zajął malarz, doleciało ciche, uporczywe chrobotanie. Staruszek pomyślał, że to myszy i ponownie zasnął. Rankiem zjawił się u niego Adaś, dopytujący, czy coś niezwykłego wydarzyło się tej nocy. Pan Gąsowski odparł, że słyszał chroboczące myszy.

Chłopiec dostrzegł malarza w ogrodzie i nagle ożywił się, pytając, czy może wejść do pokoju gościa. Po chwili wrócił, z żalem stwierdzając, że przybysz zamknął drzwi na klucz. Profesor postanowił wystawić malarza na próbę i zaprowadził go do bawialni, by pokazać mu galerię portretów przodków. Mężczyzna nie zwracał uwagi na obrazu, skupiając się bardziej na drzwiach, co od razu zauważył pan Gąsowski. Zacny profesor poprosił, aby artysta domalował oko na jednym z portretów, lecz w odpowiedzi usłyszał, że gość maluje wyłącznie krajobrazy. Ucieszony staruszek czym prędzej pobiegł na poszukiwanie swego ucznia i z radością zakomunikował mu, że malarz jest oszustem. Adaś postanowił, że muszą obserwować przybysza, który przez resztę dnia włóczył się po dworze i parku, nie wzbudzając żadnych podejrzeń, a każdy jego krok był śledzony przez Cisowskiego i profesora. Adam był przekonany, że złodziejaszek nic nie wie o domku ogrodnika, ponieważ zaczął poszukiwania od dworu. Podejrzewał też, że w nocy malarz oskrobał drzwi w swoim pokoju, a dziś obejrzał pozostałe i nie wie, co robić dalej.

Dostrzegli, że malarz zaczął rozmawiać z Wandą i pospieszyli w ich stronę, by dziewczyna nie wyjawiła czegoś nieopacznie. Mężczyzna spojrzał na nich pochmurnie, oznajmiając, że zamierza wyjechać następnego dnia. Adam podstępnie spytał, czy malarz dobrze spał tej nocy, ponieważ w dworze są myszy, które szczególnie gryzą drzwi. Gość impertynencko odparł, żeby chłopak nie interesował się pewnymi sprawami i uważał na siebie, po czym odszedł. Przestraszona Wanda stwierdziła, że opryszek najwyraźniej groził Adasiowi. Cisowski z powagą stwierdził, iż teraz uwaga złodziejaszków skupi się na nim. Postanowił ułatwić sprawę przybyszowi i pozwolić mu obejrzeć drzwi do gabinetu matematyka, by w ten sposób uniknąć kolejnej nocnej wizyty. Profesor Gąsowski wywołał brata na spacer, a panna Wanda ruszyła za malarzem, by wyśledzić jego kolejne kroki.

W pewnej chwili Adam dostrzegł jakiegoś człowieka, który przeskoczył parkan i zniknął między drzewami w pobliskim lasku. Zaskoczony, rozpoznał malarza. Chłopiec pobiegł do domu, a kiedy Wanda wyjaśniła mu, że nie widziała złodzieja w pobliżu gabinetu ojca, wpadł do swojego pokoju i z rezygnacją oparł się o ścianę. Zauważył bowiem, że wszystkie papiery były porozrzucane, a z szuflady zniknął pamiętnik księdza Koszyczka.

VIII. Umarli piszą listy

Po ucieczce złodzieja odbyła się rada gabinetowa, w której udział wzięli Adam, profesor Gąsowski i Wanda. Poczciwy staruszek i dziewczyna za wszelką cenę starali się pocieszyć Cisowskiego, tłumacząc mu, że nie stało się nic groźnego. Teraz należało jak najszybciej odnaleźć zagubione drzwi do domku ogrodnika i w ten sposób ubiec przeciwnika. Adaś z pochmurną miną zaczął analizować, co mogą zrobić złodzieje. Podejrzewał, że w sprawę uwikłanych jest kilka osób, a dowodzi nimi Francuz, który po nieudanym odkupieniu dworu postanowił opłacić wspólników. Obawiał się jednak, że opryszkowie po odczytaniu pamiętnika zatają większość faktów przez cudzoziemcem i zaczną działać na własną rękę.

Zrozpaczony, nie potrafił odgadnąć, gdzie mogły zapodziać się drzwi, o które toczyła się ta niebezpieczna walka. Cała trójka zamyśliła się, zastanawiając się, czy poszukiwania dotyczyły zawiniątka, które przyniósł ze sobą oficer wojsk napoleońskich. Ciszę przerwał turkot kół wozu, który zatrzymał się przed dworem. Jakiś mężczyzna nawoływał pana Gąsowskiego. Wanda wyjaśniła, że ojciec wybrał się na przechadzkę w stronę lasu. Przybysz uznał, że poczeka na matematyka. Po chwili panna rozpoznała w nim komornika, który wcześniej odwiedzał jej rodziców. Mężczyzna wyjaśnił strapionemu profesorowi, że Bejgoła znajduje się w stanie upadku i jest bardzo zadłużona. Staruszek poprosił komornika, aby udał się z nim do jego pokoju. Podczas obiadu Adaś ze smutkiem patrzył na rodzinę Gąsowskich, którą szczerze pokochał. Polubił to miejsce, w którym rozpoczęła się dziwna przygoda i żal mu było ludzi, z nim związanych. Wciąż zastanawiał się nad przebiegłością fałszywego malarza i uświadomił sobie, że najwyraźniej ktoś śledził domowników.

Ze swoimi spostrzeżeniami podzielił się z profesorem, przekonany, że złoczyńcy muszą mieć schronienie w pobliżu dworu. Natychmiast postanowił udać się na zwiady. Do swojego placu zdołał przekonać staruszka, obiecując, że wróci za dwa-trzy dni. O zmierzchu rodzina Gąsowskich pożegnała chłopca. Wanda, wtajemniczona w cel wyprawy Adasia, odprowadziła go na stację kolejową. Na dworcu udał, że wsiada do pociągu, lecz w rzeczywistości przemknął, znikając w ciemnościach i zatrzymał się dopiero w pustym polu. Ruszył powoli w stronę pobliskiego miasteczka, lecz nocna wędrówka po nieznanej okolicy nie miała sensu. Nocleg znalazł u leśnika i rankiem wyruszył w dalszą drogę. Około południa znalazł się w pobliżu stawu, przy którym dostrzegł gromadę dzieci, którym przewodziła jakaś dziewczyna. Przywitał się z nimi, a panna przedstawiła mu swoich towarzyszy i zaprosiła do domu rodziców, na dwór Wiliszki. Pani Niemczewska, właścicielka gospodarstwa, przyjęła gościa z uśmiechem, nie dopytując się kim jest i skąd przybywa. Poradziła, aby po posiłku odwiedził sąsiedni dwór, należący do pana Rozbickiego. Jej córka chciała zaprowadzić tam Adasia, lecz matka przypomniała, że czeka na nią pewne zajęcie. Panna z żalem wyznała Cisowskiemu, że musi przetłumaczyć list, pisany starą francuszczyzną, który przynieśli jacyś obcy mężczyźni, mieszkający w Żywotówce. Adam natychmiast zaproponował pomoc, przekonując panią domu, że zna francuski i lubi czytać stare dokumenty. Po posiłku dziewczyna zaprowadziła go do pokoju i podała stary, pożółkły papier, który ujął drżącymi rękoma. Zauważył podpis Kamila de Berier i zrozumiał, że ma przed sobą właściwy list. Z uśmiechem przekonał dziewczynę, że sam zajmie się tłumaczeniem, a kiedy wybiegła radośnie z pokoiku, pochylił się nad kartką i z trudem zaczął odczytywać słowa. Oficer pisał do swego brata, prosząc, aby niezwłocznie przyjechał do dworu Gąsowskich. Zapewniał, że z pogromu ocalił coś, co mogło zapewnić ich rodzinie świetność. W dalszym fragmencie zawarty był testament Francuza i zaszyfrowana wiadomość: „Dan. Al. Inf. C. III. 10-11”. Kamil de Berier prosił, aby brat przypomniał sobie książkę, którą wspólnie czytali w dzieciństwie i ufał w bystrość jego umysłu.

W dwie godziny później Adaś siedział nad przetłumaczonym listem i zastanawiał się. Oficer nie napisał nic o drzwiach, więc dlaczego złodzieje szukali drzwi? Potem zaczął rozmyślać nad zaszyfrowaną wiadomością. Był pewien, że książka, o której wspominał mężczyzna, musiała zostać napisana przed rokiem 1813. Nagle z radością uświadomił sobie, że chodzi o „Boską Komedię” Dantego. Ucieszony ze swego odkrycia, wydedukował, że wskazówki należy szukać w „Piekle” – w pieśni trzeciej, wierszu dziesiątym i jedenastym. Przez okno dojrzał jednego z synów pani Niemczewskiej i poprosił go, aby przyniósł mu „Boską Komedię” Dantego. Chłopiec stwierdził, że tej książki na pewno nie ma w domu. Przypomniał sobie jednak, że dzieło może mieć pan Rozbicki. Adam napisał na karteczce numery wierszy, których potrzebował i po kilkunastu minutach otrzymał odpowiedź. Wskazane wiersze brzmiały:
„…Na odrzwiach bramy ten się napis czyta… O treści memu duchowi kryjomej…”
. A więc to właśnie zaszyfrowana wiadomość dotyczyła drzwi i Francuz, który zjawił się u Gąsowskich, wyciągnął dobre wnioski. Teraz należało zastanowić się, czego z tłumaczenia listu powinni dowiedzieć się złodzieje.

Ukrył kopię listu w kieszeni, by pokazać ją profesorowi, i w tej samej chwili do pokoju wbiegła panna Niemczewska. Zadowolona z efektów pracy Adasia, podziękowała i nie interesując się treścią listu, włożyła oryginał i tłumaczenie do koperty. Po kolacji zjawił się mężczyzna, który zlecił tłumaczenie. Adam, ukryty za ścianą domu, rozpoznał fałszywego malarza, po czym opuścił bez pożegnania miłe domostwo, które udzieliło mu gościny.

IX. „Nie pchaj palców między drzwi!”

Tymczasem Adaś przemknął przez zarośla, śledząc malarza, który powoli zmierzał w stronę gościńca. W dala od dworu państwa Niemczewskich mężczyzna wyjął list i zaczął go czytać. Najwyraźniej rozczarowany zdobytymi informacjami, ruszył dalej. Podejrzewał, że wspólnicy oszukali Francuza, który nie oddał im listu dobrowolnie. Po jakimś czasie fałszywy malarz skręcił w polną drogę, a Adam ukrył się za drzewem, obawiając się, że zostanie dostrzeżony na pustej przestrzeni. Dopiero kiedy mężczyzna zniknął w lesie, chłopiec ruszył za nim, zachowując należytą ostrożność. W zagajniku było ciemno i z trudem dostrzegł zarys niewielkiego domu, w stronę którego zmierzał malarz.

W oddali usłyszał jakiś śpiew i po chwili uświadomił sobie, że gdzieś w pobliżu harcerze rozbili obóz. Nieznajomy zapukał trzykrotnie w okno i ktoś otworzył mu drzwi. Cisowski zastanawiał się, co robić. Obawiał się zbliżać do domu i postanowił sprawdzić, czy tajemniczy Francuz jest w środku. Wspiął się na drzewo i przez okno dojrzał dwóch mężczyzn, siedzących w świetle świec. Rozmawiali o liście, który malarz wyciągnął z kieszeni. Drugi mężczyzna bezradnie rozłożył ręce, co rozzłościło jego wspólnika. Adaś z zadowoleniem przyglądał się ich kłótni. Po chwili obaj wyszli, zabierając ze sobą list, więc należało przypuszczać, że Francuz również znajduje się w opuszczonych domu.

Po jakimś czasie wrócili i w milczeniu zasiedli przy stole, po czym udali się na spoczynek. Adam zsunął się z drzewa i ukrył się w stojącej w pobliżu budce, by zdrzemnąć się choć przez kilka godzin. Zdawało mu się, że zasnął zaledwie na parę minut, kiedy obudziło go szczekanie psów. Dookoła budki biegały trzy psy, czyniąc potworny wrzask. Chłopiec zamarł, bojąc się poruszyć. Nagle nadbiegł jakiś człowiek, głośno nawołując zwierzęta. Zaciekawiony, zajrzał do budy i zdumiał się na widok skulonej postaci. Adam chciał jak najszybciej odejść, lecz mężczyzna zawołał swoich wspólników. Fałszywy malarz natychmiast rozpoznał Cisowskiego, który uskoczył w bok, aby ratować się ucieczką, lecz został pochwycony i zaniesiony do domu. Złodzieje postawili go na podłodze, a malarz zaczął go wypytywać, skąd się tu wziął. Adaś z uporem powtarzał, że zabłądził. Drugi mężczyzna zagroził chłopcu i podszedł do łóżka. Spod siennika wydobył rękopis księdza Koszyczka i pokazał go jeńcowi. Adam odparł, że to stare bajki, które czytał wieczorami i nic z nich nie rozumie. Złodziejaszek podał mu list, obiecując, że jeśli przetłumaczy niejasny dla nich ustęp, to zostanie wypuszczony. Cisowski udał, że z uwagą odczytuje list i po paru minutach wzruszył bezradnie ramionami, mówiąc, że to szyfr i nie zna klucza do tak starego pisma.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie Szatana z siódmej klasy w pigułce
2  Jak Adaś odnalazł zaginione sto złotych - opis
3  ciekawostki



Komentarze: Szatan z siódmej klasy - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2018-08-14 22:33:16

świetnie napisałeś to streszczenie czytałam już ich wiele ale żadne nie było tak zrozumiale napisane łatwo mi było to wszystko zapamiętać .PS mam nadzieje że dostanę 5 ze sprawdzianu :)


2013-10-21 20:54:42

SUPER Streszczenie!!! dzięki ci za nie. Jest bardzo zrozumiałe ;) mam już jutro sprawdzian z tej książki, a nawet 1 strony nie przeczytałam xD Hahaha ale wracając do streszczenia to jest zawaliste.. tyle chciałam powiedziec!


2013-04-07 16:08:18

Doskonałe streszczenie!! czytałam 1 dzień przed omawianiem i dostałam 5 :D Dzięki wielkie że nie musiałam czytać calej książki ;) POZDRAWIAM I JESZCZE RAZ WIELKIE DZIĘKI ;)


2013-03-17 18:29:03

świetnie napisane. Czytałem też książkę i tu jest wszystko dokładnie opisane. Czytałem też stąd inne streszczenia i to jest najlepsze. A dialogi w książce były okropne...


2013-02-24 22:41:52

Bardzo dziękuję. Nie chciało mi się przeczytać książki. Gdy przeczytałam to streszczenie to za uwarzyłam że ono jest bardzo szczegółowe i na 100% jestem pewna że dostane dobrą oceną. Polecam do przeczytania tego streszczenia ! Jeszcze raz bardzo dziękuję !




Streszczenia książek
Tagi: